Jak czarownica uniknęła stosu

Jak czarownica uniknęła stosu

„– Brano ją za czarownicę. Nazywała się Czymochowa…
– Nic nam to nie mówi – przerwał Czubaka.
– A szkoda. W szesnastym wieku chcieli ją spalić na stosie, ale obronił ją pastor Maletius” – str. 47 „Czasu mocy”.

100_3466

Był rok 1561. W Rzeczpospolitej panował Zygmunt Stary, a w Prusach Książęcych rządził Albrecht Hohenzollern (ten sam, który złożył Jagiellonowi hołd pruski w 1525 roku). Ówczesną Europą wstrząsały kolejne fale polowań na czarownice. Przybrały na sile w drugiej połowie XVI stulecia, a szczególnie okrutne były w krajach niemieckojęzycznych, gdzie wskutek prześladowań śmierć mogło ponieść nawet trzydzieści tysięcy oskarżonych. W Polsce łowy na czarownice nigdy nie przybrały takich rozmiarów. Również w Prusach Książęcych szaleństwo to nie było aż tak widoczne, mimo to właśnie w 1561 roku dotarło do Ełku, zwanego wtedy Lyck.

Oskarżona nazywała się Dorota Czymochowa i była żoną karczmarza. Oskarżono ją o trucicielstwo i czary. Wyrok mógł być tylko jeden: spalenie na stosie. Kat już szykował się do egzekucji, gdy zaprotestował Jan Malecki (Johannes Maletius) – znany wówczas teolog, drukarz, pisarz, krzewiciel oświaty na Mazurach i zwierzchnik luterańskich pastorów w tym rejonie. Jako wróg zabobonów, był przekonany, że kobietę skazano niesprawiedliwie. Poinformował więc księcia Albrechta, że jeśli dojdzie do spalenia Czymochowej, to on złoży sprawowany urząd i „odejdzie gdzie indziej, gdzie jego praca i kazania będą mieć większy wpływ”. Hohenzollern posłuchał Maleckiego. Dorota Czymochowa ocalała.

Ostatni rozdział jej historii zapisano cztery wieki później, w czasach Trzeciej Rzeszy. Heinrich Himmler, oddany Hitlerowi szef SS, fascynował się okultyzmem. Powołał do życia komórkę SS pod nazwą H-Sonderkommando, która zebrała w teczkach dane o prawie czterech tysiącach procesów o czary z okresu od IV do XX wieku. Wśród nich jest też teczka Doroty Czymochowej (zdjęcie powyżej). Do dziś nie ma pewności, po co Himmler gromadził te dane. Odnalezione po wojnie tajemnicze akta trafiły do Archiwum Państwowego w Poznaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.