Polski trop zamachu na Kennedy’ego

Polski trop zamachu na Kennedy’ego

„– Słyszałeś o teorii, że Sirhan Sirhan, czyli zabójca Roberta Kennedy’ego…
– Nie żartuj pan sobie. Wiem, kim jest Sirhan Sirhan – przerwał agent.
– No więc jest taka teoria, że nieopanowana chęć do ataku na Kennedy’ego została mu zakodowana w mózgu przez tajne służby. I w odpowiednim momencie ta chęć została uruchomiona odpowiednim sygnałem. Wiesz, jak w filmie »Telefon« z Charlesem Bronsonem.
– Ale to był film o ruskich agentach.
– Tak. Natomiast w przypadku Sirhana mówi się, że to eksperyment kogoś z naszych. Kiedy zamachowiec naciskał spust, mógł być pod wpływem hipnozy i po »praniu mózgu«, jakiemu poddał go ktoś w ramach programu MKUltra – kapitan czujnie obserwował zachowanie tajniaka, który patrzył na niego z niedowierzaniem” – str. 374–375

W czerwcu minie pół wieku od zamachu na Roberta F. Kennedy’ego. Brat zastrzelonego prezydenta Johna F. Kennedy’ego zginął, gdy sam był już na dobrej drodze do Białego Domu. Zresztą jego popularność wykraczała daleko poza granice USA. Miał wielbicieli nawet w Polsce. Nic dziwnego, bo Kennedy spowinowaceni byli z Radziwiłłami, zaś Robert w 1964 roku odwiedził komunistyczną Polskę. Przystojny polityk z Ameryki wyraźnie odróżniał się od PRL-owskich partyjnych bonzów z otoczenia niezbyt seksownego i mało elokwentnego Władysława Gomułki.

Do zamachu na RFK doszło 5 czerwca 1968 roku w hotelu Ambassador w Los Angeles, a śmiercionośne kule miał wystrzelić Palestyńczyk Sirhan Sirhan. Skazany na dożywocie, do dzisiaj osadzony jest w więzieniu. Jednakże okoliczności ataku na RFK otacza szereg niejasności (podobnie jak wcześniejszego zamachu na JFK). Sirhan Sirhan wyjawił wprawdzie, że strzelał do Roberta F. Kennedy’ego z zemsty za poparcie, jakiego USA udzielają Izraelowi, jednakże wielu uważa, że nie działał sam. Pojawiły się hipotezy, jakoby Palestyńczyk został „zaprogramowany” przez spiskowców i działał w stanie ograniczonej świadomości, w rzeczywistości tylko odwracając uwagę od prawdziwego zamachowca. W tym kontekście spekulowano, że był on ofiarą prowadzonego przez CIA programu „kontroli ludzkiego umysłu” przy pomocy narkotyków i hipnozy, określanego kryptonimem MKUltra (notabene podobne eksperymenty prowadziły, obok amerykańskich służb, również radzieckie).

Sprawę pomogłyby wyjaśnić zdjęcia i nagrania z momentu zamachu, do którego doszło w kuchni hotelu Ambassador, bo właśnie taką niecodzienną drogą wychodził Kennedy po przemówieniu. Jednak takich filmów i fotografii nie ma. Jest tylko nagranie audio – materiał z magnetofonu Stanisława Pruszyńskiego. Ten polski emigracyjny dziennikarz (syn słynnego Ksawerego Pruszyńskiego) związany był m.in. z „Głosem Ameryki”, Radiem Wolna Europa i prasą kanadyjską. W czerwcu 1968 roku pracował nad satyryczną książką o „cyrku” wyborczym w Stanach Zjednoczonych, tak widocznym podczas tamtejszych kampanii prezydenckich. Pruszyński nagrywał przemówienie Kennedy’ego w sali balowej hotelu, a po jego zakończeniu podszedł do podium, by odebrać swój magnetofon z mikrofonem. Potem ruszył z innymi dziennikarzami za Kennedym, a ten postanowił wyjść nie przez hotelową recepcję, lecz przez kuchnię. Pruszyński przypadkiem wciąż miał niewyłączony sprzęt. A był zaledwie kilkanaście metrów od miejsca ataku. Gdy dotarł na miejsce, zobaczył leżącego RFK oraz człowieka wymachującego bronią. Zastanawiał się nawet, czy nie próbować go zatrzymać. „Cholera, Pruszyński, nie bądź głupcem” – pomyślał jednak i usunął się zamachowcowi z drogi. Sirhan Sirhan i tak został schwytany.

Kilka miesięcy później w domu Pruszyńskiego w Montrealu pojawili się kanadyjscy policjanci i zabrali jego nagranie do skopiowania. W ten sposób przetrwało, bo dziennikarz swoją własną taśmę zagubił. Nie był świadom jej znaczenia, bo sam słyszał na niej tylko dwa-trzy strzały, co zdawało się odpowiadać oficjalnej wersji o zamachu. Dopiero badania zachowanej kopii nagrania przeprowadzone dziesięć lat temu przyniosły efekty, które uznano za sensację. Ekspert kryminalistyczny Philip Van Praag uznał bowiem, że słychać na niej aż kilkanaście strzałów, a broń Sirhana była tylko ośmiostrzałowa. Już tylko to wskazywało, że w hotelu musiał znajdować się drugi zamachowiec! „Krążyły wtedy plotki, że był więcej niż jeden strzelec” – przyznał Pruszyński, komentując wydarzenia z 1968 roku. Sam jednak żadnego innego zamachowca nie widział. Ekspertyza Van Praaga nie została zresztą powszechnie przyjęta za prawidłową, niektórzy specjaliści uznali ją za błędną. Sirhan Sirhan nie ujawnił zaś nic nowego, co rzuciłoby światło na sprawę swego uczestnictwa w zamachu – choć jego prawnicy wciąż zapewniają, że winny jest „drugi strzelec”.

Warto dodać, że takiego „drugiego strzelca” szukano także w sprawie zamachu Lee Harveya Oswalda na Johna F. Kennedy’ego w 1963 roku. Badania takie prowadzili nawet polscy badacze. Utytułowany biolog, kryminolog i wykładowca akademicki gen. Bronisław Młodziejowski po przebadaniu dostępnych materiałów (tzw. filmu Zaprudera z zamachu i nagrania z radiostacji policyjnego motocykla) uznał współudział innych osób za pewnik. „Poddaliśmy ten materiał analizie kryminalistycznej. W efekcie kategorycznie obaliliśmy cały oficjalny raport Warrena” – wyjaśniał mi w wywiadzie. – „CIA manipulowała filmem Zaprudera. Wycięła kilkanaście klatek, ale o jedną za mało, i ja to udowodniłem. Wskazaliśmy, że Kennedy znalazł się w krzyżowym ogniu. Był drugi strzelec u wylotu tunelu pod torami kolejowymi i trzeci na parterze budynku, w którym znajdował się rzekomy jedyny zamachowiec Lee Harvey Oswald. Wskazują na to jednoznacznie tory lotu pocisków. Prawdziwi zamachowcy strzelali prawdopodobnie z broni do polowania na bawoły, kalibru ponad 11 mm. A Oswald jedynie ciężko zranił siedzącego przed Kennedym gubernatora Connally’ego”.

Czy ktoś skrycie maczał palce także w śmierci RFK? Amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza? A może w rzeczywistości zabiła go mafia, Kubańczycy lub Sowieci? W czerwcu pojawią się zapewne nowe spekulacje. Stanisław Pruszyński, jak kiedyś przyznał, jest z zasady „sceptycznie nastawiony do teorii spiskowych”. Dziś ten 83-letni świadek historii mieszka w Warszawie. Prowadzi restaurację „Radio Café”. Jej ozdobą są pamiątki z działalności Radia Wolna Europa. W menu furorę robią przepyszne racuchy. Jednak w czerwcu do Pruszyńskiego na pewno ustawi się inna kolejka – dziennikarzy, chcących porozmawiać o śmierci Roberta F. Kennedy’ego.

Bibliografia:
– „Robert Kennedy: 40 years later”, w: „Montreal Gazette”, 4 czerwca 2008 r.
– Andrzej Malak, „44-letnia zagadka”, na: www.superkalejdoskop.com
– „Rozkopywanie historii. Wywiad Adama Węgłowskiego z prof. Bronisławem Młodziejowskim”, w: „Focus Historia” nr 4/2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.