W 1982 roku, gdy nie było VAR…

W 1982 roku, gdy nie było VAR…

W czasach dzieciństwa bohaterów powieści „Czas mocy” nikt jeszcze nie liczył, że najbardziej kontrowersyjne sytuacje na piłkarskim boisku będzie rozwiązywać system VAR. Podczas pamiętnego dla polskich kibiców hiszpańskiego mundialu w 1982 roku, zamiast wideoweryfikacji do akcji wkroczył… pewien szejk. Owo istne wejście smoka nastąpiło w trakcie spotkania Kuwejt–Francja, gdy w 81. minucie zawodnicy z Zatoki Perskiej stracili gola na 1:4, grzebiąc swoje szanse na zdobycie w tym meczu choćby punktu.

Francuzi cieszyli się już z bramki, gdy Kuwejtczycy starali się przekonać sędziego, że nie powinien jej uznawać. Powód: wcześniej zmylił ich gwizdek z trybun i sądzili, że gra została przerwana. Arbiter był jednak nieprzejednany. Wtedy ktoś z loży oficjeli zaczął machać w stronę kuwejckich piłkarzy, żądając, by zeszli z murawy. Następnie owa ważna persona pomaszerowała z trybun prosto na boisko w towarzystwie swojej ochrony (zobaczcie jak wspominają ten moment Francuzi, 34 sekunda filmu https://www.youtube.com/watch?v=LtZapheWlFo ).

Jak się okazało, był to szejk Fahad Al-Ahmed Al-Dżaber Al-Sabah, czyli prezes federacji piłkarskiej Kuwejtu i brat panującego wówczas emira. Naciskał on na arbitra Mirosława Stupara (ZSRR), by nie uznawał gola Francuzów. Podobno zagroził, że w innym razie reprezentacja Kuwejtu po prostu zejdzie z boiska i nie będzie kontynuować gry.

Widząc, co się święci, zainterweniować chciał także trener Francji Michel Hidalgo. Lecz nie miał takiej siły przebicia, a poza tym – jak sam podejrzewał – nie potraktowano go poważnie, bo miał na sobie krótkie spodenki! Tymczasem sędzia Stupar… dał się przekonać (a może raczej zaszantażować) i gola nie uznał. Zadowolony szejk zszedł z boiska, gra toczyła się dalej. A mecz i tak zakończył się wynikiem 1:4, ponieważ tuż przed końcem spotkania Francuzi strzelili jeszcze jednego gola (zobaczcie skrót meczu tutaj:https://www.dailymotion.com/video/x1bfl56 )

Cały incydent uznano za jeden z większych skandali w historii mistrzostw świata. FIFA zdyskwalifikowała radzieckiego sędziego, nałożyła karę finansową na prezesa kuwejckiej federacji, zaś piłkarze Kuwejtu najedli się wstydu. A przecież podczas mistrzostw świata w 1982 roku spisywali się naprawdę zaskakująco dobrze! W pierwszym meczu grupowym sensacyjnie zremisowali z Czechosłowacją 1:1, a w ostatnim ulegli Anglikom tylko 0:1. Przed mundialem Kuwejtczyków rozpierała duma, że ich zespół pojawi się w Hiszpanii, a narodową drużynę wsparli specjalną piosenką o wielbłądzie – maskotce narodowej reprezentacji (zobaczcie i posłuchajcie: https://www.youtube.com/watch?v=tkp4lSlxxlE ).

Zresztą żywego dromadera władze kuwejckiej federacji sprowadziły do hiszpańskiego hotelu, w którym przebywali piłkarze z Zatoki Perskiej. Tym organizatorom, którzy mieli obiekcje, zagroziły, że w innym przypadku Kuwejtczycy nie zagrają. Słowo się rzekło, wielbłąd stanął u płotu hotelu. Reprezentacja Kuwejtu w 1982 roku zaprezentowała się więc w sposób zaiste wyjątkowy!

A żeby przeprosić zniesmaczonych Francuzów za incydent podczas meczu, Fahad Al-Ahmed Al-Dżaber Al-Sabah kilka lat później zaprosił kadrę „trójkolorowych” do swojej luksusowej pustynnej rezydencji. Niestety, ten jeśli nie najsłynniejszy, to najbardziej skuteczny szejk w historii futbolu, niedługo potem zginął. W 1990 roku – podczas ataku irackiego na Kuwejt. Zaś reprezentacja tego kraju po 1982 roku nigdy już nie zakwalifikowała się na mundial.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.